Paradise isn’t lost, it was hiding all along.

Mój, mój, mój, mój, mój, mój!

!!!

Tak długo trzeba było czekać, zwlekać, uciekać, gubić się, tęsknić, wracać, przeżywać, żałować. A teraz jesteśmy. On i ja. Ha! Pstryczek w nos wszystkim!

Podjął taką, a nie inną decyzję, a kosztowała go dużo. Bardzo dużo. Ale podjął. I tym razem nie ucieknę. Będę jego, teraz i na zawsze.

A boję się panicznie. Bo jak mam się nie bać? takie rzeczy kończą się dla mnie zazwyczaj w jeden sposób.
Ale za nim, to będę się nim cieszyć i napajać. Jak najwięcej.

Mój :]

Add comment luty 18, 2009

wish there was something real in this world full of you

ciężko jest.
nawet bardzo.
nic się nie układa, wszystko przepada, a człowiek zmęczony jak cholera.
wpadasz nie w te ramiona, co trzeba
uśmiech zachowujesz dla osoby, która nawet tego nie docenia.
duma, złość, honor i jeszcze milion głupich rzeczy nie pozwalają ci wypowiedzieć chociaż te jedno słowo do ex-najlepszej przyjaciółki, bo takie określenie jest najcelniejsze.

bo nie wiem jak to jest między nami wszystkimi
lubimy się czy się nie lubimy
kochamy czy nienawidzimy
mamy siebie dość czy chcemy więcej
i nie potrafimy być szczerzy wobec siebie
i powiedzieć ’spierdalaj’, gdy chcemy
czy ‘zostań’
‘przepraszam’
i zwodzisz tego miłego
kochasz nieosiągalnego
pocieszasz się jeszcze innym
“przyjaciele” uciekają, opuszczają cię, zostawiają bez słowa i nawet już cię to nie dziwi
nie śpisz nocami
i myślisz myślisz myślisz
a każda myśl wywierca ci dziurę w głowie i boli cholernie
i chodzisz coraz bardziej wściekły
na siebie
na innych

a to wszystko nie jest pełne rozpaczy
tyko złości

Add comment grudzień 5, 2008

an obligatory psychotic jackass

Dokładnie tak. Osoba, która nie wierzy w reguły i zasady, sprzeciwia się im jak najczęściej. Osoba, która nie boi się stawiać na swoim i przeciwstawia się innym. Osoba, która ma gdzieś zdanie innych. Osoba, dla której robienie głupich i niebezpiecznych rzeczy to chleb powszedni. Osoba, która przyłoży każdemu, kto na to zasłuży (mimo że osobiście nie uznaję przemocy)
Z drugiej strony kochający i oddany, potrafiący zrobić wszystko dla ukochanej osoby. I ślicznie uśmiechający się.
Taki Logan Echolls.
Jeszcze dodać odpowiedni gust muzyczny i jestem w siódmym niebie :)
Ach, i niech nikt nie mówi, że nie potrafię marzyć ;)
Właśnie opisałam idealnego faceta dla mnie i teraz wystarczy tylko go znaleźć. Nie ma nic prostszego :)

Add comment sierpień 15, 2008

I still recall the sound of your voice

the more emotionally unavailable you are the…more you end up wanting each other

W tym wypadku, tylko ja pragnę, i tylko dlatego, bo nie mogę go mieć…

Neuropathie można skreślić z listy zespołów, które muszę/chcę zobaczyć na żywo. Przy słuchaniu Your Last Hope nadal mam te same uczucie, gdy pierwszy raz wciągnęłam powietrze nad morzem i czułam, jakby mi płuca rozrywało, w przyjemny sposób, oczywiście.

właśnie nie jesteś beznadziejna… masz uczucia i nie potrafisz wszystkiego olać, jakie to ludzkie i piękne zarazem, rozkoszuj się tym uczuciem – piszę serio, precz z martwicą

czyli martwica mi w tym tygodniu nie grozi… dobrze, że mam P. i dobrze, że mam I. Nie poradziłabym sobie wczoraj bez nich. Bo kto inny, jak nie P. wyjdzie o 12 w nocy, żeby cię przytulić, bo masz problem. Tylko go kochać.

Add comment czerwiec 16, 2008

The Search for Something More

If you’re always looking for reasons not to be with somebody, you always find them. And I guess, at some point, maybe you should let go and give your heart what it deserves.

Add comment czerwiec 8, 2008

drunks, lovers, sinners and saints

Kończy się mój sok multiwitamina, Karuś cały czas przynosi jakieś soki kaktusowe i się nimi nie dzieli.

Mają jazdę ze mnie, bo widzieli mnie wczoraj pijaną. A sami tacy święci niby, a piją 100 razy więcej ode mnie! :) Ale niech się nacieszą tym widokiem. Przejdzie im w końcu, a ja nadal będę tą dobrą i grzeczną :D

I naprawdę nie wiem, jak jeszcze mogę mu pokazać, że podoba mi się bardziej niż zwyczajnie. I jak już wystawiam się całkowicie, a on nic, i wreszcie postanawiam, że dam sobie spokój, to wtedy on piszę “dobranoc Paulinko słodkich snów :***” i postanowienie poszło się jebać. Fuck! Relacje damsko-męskie są strasznie pokręcone.

Ivy stwierdziła, że musi mnie pocałować i sprawdzić, czy to co mówią o mnie faceci jest prawdą. Aha. Może i jest prawdą, skoro więcej niż jeden tak powiedział. Grzeszymy, dziewczyno, grzeszymy.
A tylko z nią mogłabym wsiąść w samochód i pojechać daleko i robić te wszystkie głupie rzeczy, jakie się wtedy robi i nie mieć nigdy wyrzutów. Bo jej się nie wstydzę i ona mnie rozumie lepiej niż kto inny.

A Pixel jest the best of the best. Choć czasem wkurwia na maxa. :]

Zbliża się sesja i jestem scared as hell!

Add comment maj 27, 2008

No i dobra, w życiu, kurwa, nie należy być od nikogo zależnym

Zauważyłam, że do niektórych osób piszę bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby. Czasami potrafię złożyć kilka głupich i nieskładnych zdań, a następnie ich nie wysłać, bo powstaje w mej głowie pytanie “po co?”. Tak naprawdę, to zdarza mi się to bardzo często. To jest chyba tak, że jak już raz ktoś zrobi coś, co mnie istotnie wkurzy, to później nie potrafię już traktować jej tak samo, tylko z należytym, do występku, nastawieniem. I nie potrafię ufać komuś, kto pokazał mi nieraz, że ma mnie ewidentnie w dupie, a to, że odzywa się tylko, jak już nie ma chłopaka/dziewczyny tylko pogarsza sytuację. Więc tak, przyzwyczajenie mną kieruje, a nie potrzeba bliskości z tą osobą. I nie lubię też jak ktoś spędza ze mną więcej czasu w momencie, gdy jej skończyły się pieniądze, a ja mam ich dużo. “Chodź z nami, tylko weź kasę”. Lub, gdy ktoś ma “wielki” problem i od razu chce ze mną o tym pogadać, lecz w momencie, gdy ja potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał, to ta sama osoba podchodzi do tego, jakby moje problemy były trywialne, chociaż nie różnią się wcale od jego.

O, i nie lubię, jak mi się chłopak narzuca. Życie to życie, prawie nigdy nie dostajesz tego, czego chcesz. Jestem miła dla nich, bo taką mam naturę. A oni wyobrażają sobie od razu, że jestem chętna na wszystko. No cóż, nie jestem!

A jak już spotykam chłopaka moich marzeń, to jest on zbyt idealny, żeby był prawdziwy. Jest prawie ideą i może niech tak zostanie, bo inaczej umarłabym ze szczęścia. Taa…

I kocham Karusia. Jest najlepszy. I wkurwia na maxa sometimes, ale ogólnie to żyć bez niego nie mogę. I to właśnie Karuś posiada kolegę, który jest marzeniem. On mnie z nim zapoznał i postarał się, żebym spędziła z nim jak najwięcej czasu :) Brat to skarb największy.

Add comment kwiecień 27, 2008

Does this darkness have a name?

Does this darkness have a name?
This cruelty, this hatred?
How did it find us?
Did it steal into our lives or did we seek it out and embrace it?
What happened to us?
That we now send our children into the world like we send young men to war hoping for their safe return.
But knowing that some will be lost along the way.
When did we lose our way?
Consumed by the shadows; swallowed whole by the darkness.
Does this darkness have a name?
Is it your name?

~~ One Tree Hill
Is it your name?

Add comment kwiecień 16, 2008

26 March 2008

21
pierwsze życzenia o 5:31 – GN, ze słoneczkiem, które dopiero teraz zauważyłam :P
od samego rana raz świeciło słońce, raz padał deszcz
kręcone włosy, biała bluza w groszki, różowa pod spodem, czarne spodnie
44 sweethearts
piosenka dnia – Earlimart Fakey Fake
07:07
16:16
najgorszy moment – życzenia od S.
najlepszy moment – życzenia od KT, co dziwne
“wielkiego drzew pomarańczowego za oknem” – AJ
i te całkowicie spontaniczne wyjście na bilard
pizza hot as fuck!
i jedno piwo z sokiem :)

i tak kojarzą mi się tegoroczne urodziny…

a tak poza tym, to o 23:00 skończyłam tak naprawdę 21 lat :)

a 2+6+3+2+8=21, tak nawiązując do mojego zamiłowania cyframi ;)

Add comment kwiecień 8, 2008

ale to jest chuć!

bo chciałabym napisać o tych wszystkich ślicznych filmach, które ostatnio widziałam, i o tych wszystkich pięknych, które jeszcze mam zamiar obejrzeć w przyszłości bliższej i dalszej, i o książkach, które czytam, bądź czytałam, i o moich urodzinach, które były niedawno, ale na tyle są już odległe, że nie jest chyba zbyt rozsądnie do nich wracać… but fuck this!, zrobię to jutro. I właśnie mam przeogromną chęć napisania o tych wszystkich rzeczach, które sprawiły mi ostatnio tyle radości, ALE… jestem leniwa as fuck! I dlatego tak dawno nic się tu nie pojawiło. O! Jednakże, z racji tego, iż pragnę niezmiernie wyłowić z siebie chociaż kilka ładnych słów i myśli, jutro przeniosę tu mój urodzinowy dzień :) i tak będzie miło.
bardzo.
tak.

Add comment kwiecień 7, 2008

Previous Posts


Tagi

birthday bitch chicks club cyfry cytaty film fuck gitarzysta Karuś koncert love men moje teorie muzyka noc przyjaciele rodzice studia trelemorele