my lips may promise but my heart is a whore

styczeń 6, 2008

oczywiście, życie, musiał na święta komputer paść i dopiero teraz mogę odpracować moją nieobecność.

Zawsze, gdy ktoś mnie pyta o najlepszy okres w życiu, odpowiadałam, iż był to 1999 rok. Teraz jak ktoś mnie o to zapyta, odpowiem “1999 i 2007″ :) Ten rok przyniósł mi tyle wspaniałych rzeczy, wydarzeń, dzięki którym stałam się silniejszą osobą, bogatą w nowe doświadczenia, podchodzącą teraz do niektórych rzeczy z odpowiednim dystansem.

Upewniłam się w założeniu, że:
nie należy ufać ludziom,
przyjaciół posiada się tylko wtedy, gdy jest dobrze, ale jak coś zaczyna się psuć, odchodzą,
niczego nie należy być w życiu pewnym,
“każda mijająca minuta, to szansa na to, by coś zmienić”,
nie można uratować kogoś, kto tego nie chce,
Warszawa zamienia ludzi w skurwieli, wampiry, żerujących na ludzkich uczuciach,
“my lips may promise but my heart is a whore”,
“mam zbyt wiele problemów ze zbyt szybkim i namiętnym zauraczaniem się”,
jestem bardzo niezdecydowana,
ludziom zbyt łatwo przychodzi opuszczanie mnie,
nie potrafię mieć prawdziwej przyjaciółki, bo dziewczyny mnie raczej nie lubią,
przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną nie jest możliwa, nie z mojej winy,
ludzie postrzegają mnie jako ciągle uśmiechającą się osobę,
bycie przeciętną mnie przygnębia,
nie chcę dawać ludziom drugiej szansy, mają jedną i od nich zależy jak ją wykorzystają,
najlepiej czuję się jak jest ciemno,
gdy jedne kompleksy mnie opuszczają, inne się potęgują,
muzycy mają na mnie dziwny wpływ,
faceci myślą tylko o jednym,
jeszcze nie wyrosłam z Laguna Beach i kocham high school drama

najlepsze piosenki tego roku:
The Fashion “Like knives”
Alexisonfire “You burn first”
Neuropathia “your last hope”
Queens Of The Stone Age “The Bronze”

To chyba wszystko, jeśli chodzi o tamten rok. I już wiem, że ten nie będzie taki kolorowy. Na same rozpoczęcie, osobą, którą uważałam za jedną z moich najbliższych przyjaciół, oznajmiła mi, że coś się między nami popsuło, że musi wszystko przemyśleć i odpocząć ode mnie. Nie wiem, myślałam, że przyjaciele tak nie postępują. Chociaż zważywszy na nasze ostatnie kłótnie, (których nie nazwałabym kłótniami, tylko obrażaniem się na mnie za tak błahe rzeczy, że aż żal o nich wspominać) to może on i musi ode mnie odpocząć. A może dlatego, że widział mnie z chłopakiem. Tak prawdę mówiąc, zawsze jak mnie widzi z jakimś chłopakiem, to się obraża, nie odzywa, ale też udaje, że jest wszystko w porządku. Chyba w końcu przestał udawać przynajmniej, że jest ok. Plus Tobie S. I w ten właśnie sposób została obalona moja teoria, że przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną może istnieć.
W ogóle lepiej chyba nie mieć przyjaciół, bo zawsze coś wychodzi z nimi nie tak.

Entry Filed under: bełkot. Tagi: , , , .

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Tagi