Posty otagowanefuck
wish there was something real in this world full of you
ciężko jest.
nawet bardzo.
nic się nie układa, wszystko przepada, a człowiek zmęczony jak cholera.
wpadasz nie w te ramiona, co trzeba
uśmiech zachowujesz dla osoby, która nawet tego nie docenia.
duma, złość, honor i jeszcze milion głupich rzeczy nie pozwalają ci wypowiedzieć chociaż te jedno słowo do ex-najlepszej przyjaciółki, bo takie określenie jest najcelniejsze.
bo nie wiem jak to jest między nami wszystkimi
lubimy się czy się nie lubimy
kochamy czy nienawidzimy
mamy siebie dość czy chcemy więcej
i nie potrafimy być szczerzy wobec siebie
i powiedzieć ’spierdalaj’, gdy chcemy
czy ‘zostań’
‘przepraszam’
i zwodzisz tego miłego
kochasz nieosiągalnego
pocieszasz się jeszcze innym
“przyjaciele” uciekają, opuszczają cię, zostawiają bez słowa i nawet już cię to nie dziwi
nie śpisz nocami
i myślisz myślisz myślisz
a każda myśl wywierca ci dziurę w głowie i boli cholernie
i chodzisz coraz bardziej wściekły
na siebie
na innych
a to wszystko nie jest pełne rozpaczy
tyko złości
Add comment grudzień 5, 2008
No i dobra, w życiu, kurwa, nie należy być od nikogo zależnym
Zauważyłam, że do niektórych osób piszę bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby. Czasami potrafię złożyć kilka głupich i nieskładnych zdań, a następnie ich nie wysłać, bo powstaje w mej głowie pytanie “po co?”. Tak naprawdę, to zdarza mi się to bardzo często. To jest chyba tak, że jak już raz ktoś zrobi coś, co mnie istotnie wkurzy, to później nie potrafię już traktować jej tak samo, tylko z należytym, do występku, nastawieniem. I nie potrafię ufać komuś, kto pokazał mi nieraz, że ma mnie ewidentnie w dupie, a to, że odzywa się tylko, jak już nie ma chłopaka/dziewczyny tylko pogarsza sytuację. Więc tak, przyzwyczajenie mną kieruje, a nie potrzeba bliskości z tą osobą. I nie lubię też jak ktoś spędza ze mną więcej czasu w momencie, gdy jej skończyły się pieniądze, a ja mam ich dużo. “Chodź z nami, tylko weź kasę”. Lub, gdy ktoś ma “wielki” problem i od razu chce ze mną o tym pogadać, lecz w momencie, gdy ja potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał, to ta sama osoba podchodzi do tego, jakby moje problemy były trywialne, chociaż nie różnią się wcale od jego.
O, i nie lubię, jak mi się chłopak narzuca. Życie to życie, prawie nigdy nie dostajesz tego, czego chcesz. Jestem miła dla nich, bo taką mam naturę. A oni wyobrażają sobie od razu, że jestem chętna na wszystko. No cóż, nie jestem!
A jak już spotykam chłopaka moich marzeń, to jest on zbyt idealny, żeby był prawdziwy. Jest prawie ideą i może niech tak zostanie, bo inaczej umarłabym ze szczęścia. Taa…
I kocham Karusia. Jest najlepszy. I wkurwia na maxa sometimes, ale ogólnie to żyć bez niego nie mogę. I to właśnie Karuś posiada kolegę, który jest marzeniem. On mnie z nim zapoznał i postarał się, żebym spędziła z nim jak najwięcej czasu
Brat to skarb największy.
Add comment kwiecień 27, 2008
zapałka mi zgasła i skończył się świat
Sesja to suka! Może zepsuć nawet najlepszy humor. Ledwo się dowiedziałam, że mam 4 z mechaniki budowli, gdzie w poprzednim semestrze miałam ledwo 3, a już przyszła oszałamiająca wiadomość, że nie zaliczyłam mechaniki płynów! I stypendium poszło się jebać! Kurwa!
I tak, zauważyłam, że przeklinam tylko wtedy, jak jestem zła.
Do tego jeszcze S całkowicie mnie olał. To już definitywny koniec. Dziękujemy panu za rok przyjaźni zakończonej w ten miły sposób. I nagle jeszcze P ma pretensje, że sobie odpuściłam S. Nie będę latać za kimś, kto nie chce ze mną rozmawiać i się ze mną widzieć. Naprawdę nie obchodzi mnie już, co u niego, czy chodzi na siłownie, czy się odchudza, co je, czy gra na Zgrzytach, czy zaliczył sesję i czy ma zamiar się jeszcze do mnie kiedyś odezwać. Nie obchodzi mnie to, bo ja nie mam zamiaru się do niego odzywać. A jak go zobaczę na jakimś koncercie, to odwrócę się w drugą stronę, tak jak on się odwrócił ode mnie miesiąc temu. Koniec z dobrą dziewczynką, która zawsze wszystko przebacza.
I jak mam sie, kurwa, nie stresować?! Jestem zestresowana jak nigdy. I nic się nie układa. Wiedziałam, że ten rok będzie beznadziejny. Witamy w osobistym piekle.
Add comment luty 5, 2008
11:11
Już od miesiąca się nie wysypiam. Jestem przez to ciągle zmęczona i wkurwiona as fack!!! Nie śpię, bo nie chcę śnić. A powód mam najgłupszy jaki tylko jest możliwy.
Te konkretne godziny, jak 11:11, 22:22, itp., przypominają mi o tym cały czas. Tak więc kilka razy dziennie męczę się przez to. Zerknę na zegarek i już siedzi w głowie i nie chce wyjść. Mój umysł działa bardzo po swojemu, a mi to ani trochę nie odpowiada.
I mam ochotę pójść w piątek na koncert, a nie pójdę, z tego samego powodu. FUCK!!!
A P. i S. odpuścili sobie i ja też. O!
Add comment listopad 20, 2007
Pingwiny odleciały do ciepłych krajów
To ostatnio najmądrzejsze zdanie, jakie powiedziałam, więc trzymam się tego. Jest definicją mnie samej. I więcej chyba nie muszę tłumaczyć.
Mam teraz wielką ochotę się z kimś pokłócić! Minął tydzień i nic się nie zmieniło. Nawet chyba nie jest nikomu przykro. Mi na pewno nie. Faceci są tacy durni! Ci co mają 19 lat i ci co mają lat 27. Bez różnicy. Dupki i tyle. I czasami myślisz, że masz przyjaciół, a okazuje się, że naprawdę tylko ci się wydawało, a widać oni uważają inaczej. Dziękuję tym dwóm kochanym chłopcom za wyrozumiałość. Oby tak dalej, to pewnie się więcej nie zobaczymy. Obiecałam jednemu, że go nie zostawię i chcę dotrzymać tej obietnicy, ale to raczej on mnie zostawił. Niech tak będzie. Nie ja będę żałować.
Żeby jeszcze było mało, to jakieś 15 min temu zdałam sobie sprawę, że mam tak dużo, a nie umiem tego docenić i ciągle chcę więcej. Jednym słowem zachowuję się jak prawie każdy człowiek. Damn! Powinnam raczej korzystać z tego, nim ucieknie, schowa się i już więcej tego nie zobaczę. Młodość przemija, a z nią tyle pięknych rzeczy. W takim razie postanowienie na dziś: doceniam wszystko, co mnie otacza
I podoba mi się piosenka Neuropathii, a już myślałam, że jestem taka indie
Add comment listopad 16, 2007