Posty otagowanemen
an obligatory psychotic jackass
Dokładnie tak. Osoba, która nie wierzy w reguły i zasady, sprzeciwia się im jak najczęściej. Osoba, która nie boi się stawiać na swoim i przeciwstawia się innym. Osoba, która ma gdzieś zdanie innych. Osoba, dla której robienie głupich i niebezpiecznych rzeczy to chleb powszedni. Osoba, która przyłoży każdemu, kto na to zasłuży (mimo że osobiście nie uznaję przemocy)
Z drugiej strony kochający i oddany, potrafiący zrobić wszystko dla ukochanej osoby. I ślicznie uśmiechający się.
Taki Logan Echolls.
Jeszcze dodać odpowiedni gust muzyczny i jestem w siódmym niebie ![]()
Ach, i niech nikt nie mówi, że nie potrafię marzyć ![]()
Właśnie opisałam idealnego faceta dla mnie i teraz wystarczy tylko go znaleźć. Nie ma nic prostszego
Add comment sierpień 15, 2008
drunks, lovers, sinners and saints
Kończy się mój sok multiwitamina, Karuś cały czas przynosi jakieś soki kaktusowe i się nimi nie dzieli.
Mają jazdę ze mnie, bo widzieli mnie wczoraj pijaną. A sami tacy święci niby, a piją 100 razy więcej ode mnie!
Ale niech się nacieszą tym widokiem. Przejdzie im w końcu, a ja nadal będę tą dobrą i grzeczną
I naprawdę nie wiem, jak jeszcze mogę mu pokazać, że podoba mi się bardziej niż zwyczajnie. I jak już wystawiam się całkowicie, a on nic, i wreszcie postanawiam, że dam sobie spokój, to wtedy on piszę “dobranoc Paulinko słodkich snów :***” i postanowienie poszło się jebać. Fuck! Relacje damsko-męskie są strasznie pokręcone.
Ivy stwierdziła, że musi mnie pocałować i sprawdzić, czy to co mówią o mnie faceci jest prawdą. Aha. Może i jest prawdą, skoro więcej niż jeden tak powiedział. Grzeszymy, dziewczyno, grzeszymy.
A tylko z nią mogłabym wsiąść w samochód i pojechać daleko i robić te wszystkie głupie rzeczy, jakie się wtedy robi i nie mieć nigdy wyrzutów. Bo jej się nie wstydzę i ona mnie rozumie lepiej niż kto inny.
A Pixel jest the best of the best. Choć czasem wkurwia na maxa. :]
Zbliża się sesja i jestem scared as hell!
Add comment maj 27, 2008
No i dobra, w życiu, kurwa, nie należy być od nikogo zależnym
Zauważyłam, że do niektórych osób piszę bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby. Czasami potrafię złożyć kilka głupich i nieskładnych zdań, a następnie ich nie wysłać, bo powstaje w mej głowie pytanie “po co?”. Tak naprawdę, to zdarza mi się to bardzo często. To jest chyba tak, że jak już raz ktoś zrobi coś, co mnie istotnie wkurzy, to później nie potrafię już traktować jej tak samo, tylko z należytym, do występku, nastawieniem. I nie potrafię ufać komuś, kto pokazał mi nieraz, że ma mnie ewidentnie w dupie, a to, że odzywa się tylko, jak już nie ma chłopaka/dziewczyny tylko pogarsza sytuację. Więc tak, przyzwyczajenie mną kieruje, a nie potrzeba bliskości z tą osobą. I nie lubię też jak ktoś spędza ze mną więcej czasu w momencie, gdy jej skończyły się pieniądze, a ja mam ich dużo. “Chodź z nami, tylko weź kasę”. Lub, gdy ktoś ma “wielki” problem i od razu chce ze mną o tym pogadać, lecz w momencie, gdy ja potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał, to ta sama osoba podchodzi do tego, jakby moje problemy były trywialne, chociaż nie różnią się wcale od jego.
O, i nie lubię, jak mi się chłopak narzuca. Życie to życie, prawie nigdy nie dostajesz tego, czego chcesz. Jestem miła dla nich, bo taką mam naturę. A oni wyobrażają sobie od razu, że jestem chętna na wszystko. No cóż, nie jestem!
A jak już spotykam chłopaka moich marzeń, to jest on zbyt idealny, żeby był prawdziwy. Jest prawie ideą i może niech tak zostanie, bo inaczej umarłabym ze szczęścia. Taa…
I kocham Karusia. Jest najlepszy. I wkurwia na maxa sometimes, ale ogólnie to żyć bez niego nie mogę. I to właśnie Karuś posiada kolegę, który jest marzeniem. On mnie z nim zapoznał i postarał się, żebym spędziła z nim jak najwięcej czasu
Brat to skarb największy.
Add comment kwiecień 27, 2008
się lansujemy
Dokładnie. Wczoraj byłam w Lofcie. Im częściej tam bywam, tym bardziej się przekonuje, że ten club nic sobą nie reprezentuje. Zacznijmy od tego, że wszyscy, którzy tam przychodzą wyglądają podobnie, podobnie się zachowują, tańczą. Z ich twarzy, gestów i postawy można wyczytać “przyszedłem/-łam tu się lansować, spójrzcie jakie mam zajebiste ciuchy i jak dobrze się ruszam”. Udają, że na niczym i nie zależy, ale tak naprawdę są ubrani, zachowują się i każdy włos na ich głowie jest ułożony tak, żeby inni widzieli, że on/ona tu pasuje. Bullshit! Były trzy typy dziewczyn: te ubrane jak najskąpiej, w błyszczące bluzeczki, na obcasach w obcisłych jeansach, krótkich spódniczkach/spodenkach; te w koszulach i kamizelkach (które są przecież
teraz takie na czasie), do tego jeszcze krawaty czy inne ozdóbki w tym stylu i specjalna fryzura jak z kabaretu; te w jeansach rurkach, śmiesznych adidasach, dopasowanych bluzkach i czapeczkach. Do tego odpowiedni faceci: ci w jeansach, sweterkach, koszulach lub zwykłych t-shirtach, żelem na włosach lub dłuższymi włosami z grzywka, ci w szerokich spodniach, bluzach i czapeczkach, którzy chcą wyglądać na zawodowych tancerzy break’a. Proszę cię! Żal tylko.
I jeszcze do tego muzyka. Zazwyczaj kocham tańczyć do amerykańskiego hip hopu, rnb itp., ale to, co było wczoraj… jedna piosenka fajna, a następna z cyklu “idź stąd i nie wracaj”. Nie wiesz, czy masz dalej tańczyć czy zejść czy zacząć się modlić.
Dobrze, że był alkohol, bo bym nie wytrzymała.
Jedna bardzo fajna osoba powiedziała, że nie lubi Loftu i kiedyś było tu inaczej, lepiej. A teraz wszyscy przychodzą się lansować.
i tak jest. Ludzie chcą być tam zauważeni, chcą powiedzieć później innym, że byli w Lofcie. A to wszystko jest takie sztuczne.
Plus za piękne zdjęcia wyświetlane przez całą imprezę. Przynajmniej było na co popatrzeć.
I tak będę tam chodzić. Obserwować, jaka nie chcę być. Idealne miejsce do uczenia się tego. I wole koncerty. Tam przyjdziesz ubrany jak chcesz i nikt na to nie patrzy. Nikt się nie lansuje, bo nie ma po co. Ludzie nie przychodzą dla innych osób, tylko posłuchać dobrej muzyki i zobaczyć zespół na żywo, bo ile można słuchać go ciągle w domu.
Add comment styczeń 19, 2008
i am every fucking thing and just a little more
bo podobno jestem idealnym materiałem na dziewczynę, jestem piękna, fajna, jak kumpel, a nie zwykła dziewczyna i mnie to tylko kochać do końca życia, rozpieszczać i nigdy nie zostawić. I tego wszystkiego dowiedziałam się wczoraj. I posiadając takich kolegów spróbuj nie popaść w samozachwyt
Add comment styczeń 11, 2008
Pingwiny odleciały do ciepłych krajów
To ostatnio najmądrzejsze zdanie, jakie powiedziałam, więc trzymam się tego. Jest definicją mnie samej. I więcej chyba nie muszę tłumaczyć.
Mam teraz wielką ochotę się z kimś pokłócić! Minął tydzień i nic się nie zmieniło. Nawet chyba nie jest nikomu przykro. Mi na pewno nie. Faceci są tacy durni! Ci co mają 19 lat i ci co mają lat 27. Bez różnicy. Dupki i tyle. I czasami myślisz, że masz przyjaciół, a okazuje się, że naprawdę tylko ci się wydawało, a widać oni uważają inaczej. Dziękuję tym dwóm kochanym chłopcom za wyrozumiałość. Oby tak dalej, to pewnie się więcej nie zobaczymy. Obiecałam jednemu, że go nie zostawię i chcę dotrzymać tej obietnicy, ale to raczej on mnie zostawił. Niech tak będzie. Nie ja będę żałować.
Żeby jeszcze było mało, to jakieś 15 min temu zdałam sobie sprawę, że mam tak dużo, a nie umiem tego docenić i ciągle chcę więcej. Jednym słowem zachowuję się jak prawie każdy człowiek. Damn! Powinnam raczej korzystać z tego, nim ucieknie, schowa się i już więcej tego nie zobaczę. Młodość przemija, a z nią tyle pięknych rzeczy. W takim razie postanowienie na dziś: doceniam wszystko, co mnie otacza
I podoba mi się piosenka Neuropathii, a już myślałam, że jestem taka indie
Add comment listopad 16, 2007