Posty otagowanemoje teorie

my lips may promise but my heart is a whore

oczywiście, życie, musiał na święta komputer paść i dopiero teraz mogę odpracować moją nieobecność.

Zawsze, gdy ktoś mnie pyta o najlepszy okres w życiu, odpowiadałam, iż był to 1999 rok. Teraz jak ktoś mnie o to zapyta, odpowiem “1999 i 2007″ :) Ten rok przyniósł mi tyle wspaniałych rzeczy, wydarzeń, dzięki którym stałam się silniejszą osobą, bogatą w nowe doświadczenia, podchodzącą teraz do niektórych rzeczy z odpowiednim dystansem.

Upewniłam się w założeniu, że:
nie należy ufać ludziom,
przyjaciół posiada się tylko wtedy, gdy jest dobrze, ale jak coś zaczyna się psuć, odchodzą,
niczego nie należy być w życiu pewnym,
“każda mijająca minuta, to szansa na to, by coś zmienić”,
nie można uratować kogoś, kto tego nie chce,
Warszawa zamienia ludzi w skurwieli, wampiry, żerujących na ludzkich uczuciach,
“my lips may promise but my heart is a whore”,
“mam zbyt wiele problemów ze zbyt szybkim i namiętnym zauraczaniem się”,
jestem bardzo niezdecydowana,
ludziom zbyt łatwo przychodzi opuszczanie mnie,
nie potrafię mieć prawdziwej przyjaciółki, bo dziewczyny mnie raczej nie lubią,
przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną nie jest możliwa, nie z mojej winy,
ludzie postrzegają mnie jako ciągle uśmiechającą się osobę,
bycie przeciętną mnie przygnębia,
nie chcę dawać ludziom drugiej szansy, mają jedną i od nich zależy jak ją wykorzystają,
najlepiej czuję się jak jest ciemno,
gdy jedne kompleksy mnie opuszczają, inne się potęgują,
muzycy mają na mnie dziwny wpływ,
faceci myślą tylko o jednym,
jeszcze nie wyrosłam z Laguna Beach i kocham high school drama

najlepsze piosenki tego roku:
The Fashion “Like knives”
Alexisonfire “You burn first”
Neuropathia “your last hope”
Queens Of The Stone Age “The Bronze”

To chyba wszystko, jeśli chodzi o tamten rok. I już wiem, że ten nie będzie taki kolorowy. Na same rozpoczęcie, osobą, którą uważałam za jedną z moich najbliższych przyjaciół, oznajmiła mi, że coś się między nami popsuło, że musi wszystko przemyśleć i odpocząć ode mnie. Nie wiem, myślałam, że przyjaciele tak nie postępują. Chociaż zważywszy na nasze ostatnie kłótnie, (których nie nazwałabym kłótniami, tylko obrażaniem się na mnie za tak błahe rzeczy, że aż żal o nich wspominać) to może on i musi ode mnie odpocząć. A może dlatego, że widział mnie z chłopakiem. Tak prawdę mówiąc, zawsze jak mnie widzi z jakimś chłopakiem, to się obraża, nie odzywa, ale też udaje, że jest wszystko w porządku. Chyba w końcu przestał udawać przynajmniej, że jest ok. Plus Tobie S. I w ten właśnie sposób została obalona moja teoria, że przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną może istnieć.
W ogóle lepiej chyba nie mieć przyjaciół, bo zawsze coś wychodzi z nimi nie tak.

Add comment styczeń 6, 2008

stokrotka

Wczoraj był koncert T.love. Nie mogłam sobie odpuścić, bo baaaardzo chciało mi się iść na jakiś koncert. I strzał w dziesiątkę! Bo nie mogło być lepiej! Najpierw “Schody”, a później wyszli oni. Cudownie, że grają już 25 lat i nadal są tak uwielbiani. I potrafią tak fantastycznie bawić się na koncertach. Energii im nie brakuje, to pewne. A nowy gitarzysta? Aż ach, och! Jan Pęczak. Leworęczny, przepięknie gra na gitarze! I ma takie ładne włosy i się słodko uśmiecha. I wiem, że to nie ma nic wspólnego z muzyką, ale jestem ogromnym wzrokowcem i we wszystkim muszę coś dojrzeć. Dlatego lubię chodzić na koncerty. Bo kocham patrzeć na grających muzyków. Co innego słuchać piosenek, a widzieć na żywo, jak palce dotykają strun, szarpią je i wydobywają przy tym te piękne dźwięki! A przy okazji jak gitarzysta się ślicznie uśmiecha, to tylko wielki plus :D Dlatego wczoraj stałam pod samą sceną. Bo musiałam wszystko widzieć dokładnie. Z zachwytem wszystko obserwowałam i pochłaniałam. Oczami i uszami i sercem. Ale jeszcze raz powtórzę, że Jan Pęczak jest niesamowitym gitarzystą!!! I jeszcze ładnie śpiewa. Mogę zachwycać się jego grą w nieskończoność. W ogóle mogę się nim zachwycać w nieskończoność. Zawsze imponowali mi tak uzdolnieni ludzie. Więc, Janku, z pięknym uśmiechem i wielkim talentem, oby tak dalej :)

Aaaaa tak właśnie zdałam sobie sprawę, że zawsze uważałam, że leworęczni ludzie są bardziej uzdolnieni od praworęcznych. Oto kolejny przykład na potwierdzenie mojej teorii :D

A koncert dostaje 8/10  :)

Add comment grudzień 3, 2007

9 999, 10 000

Zauważyłam, że przywiązuję wielką uwagę do liczb. Uważam, że one zawsze coś oznaczają. A przynajmniej chcę, żeby coś oznaczały. Tak np. dzisiaj udało mi się dobić do 10 000 przesłuchanych piosenek na last.fm. Tą 10 000 piosenką była “Don’t forget me” Red Hot Chili Peppers. Ale dla mnie większe znaczenie miała ta 9 999. Dlaczego? Bo 9 to moja ulubiona i szczęśliwa cyfra. A tą 9 999 była “You Can’t Quit Me Baby” Queens of the Stone Age. Przy okazji muszę stwierdzić, że to dziwny zbieg okoliczności.

Moja fascynacja liczbami nie kończy się na tym. Nastawiam budzik na 6.29 rano, bo nie lubię pełnych godzin i jak już wspominałam, uwielbiam 9 :) na uczelni dostajemy numerki od szatni i zawsze dodaje do siebie pojedyncze cyfr i od tego uzależniam swój dzień. Jak wyjdzie 3, 6 lub 9 to oznacza, że będzie on bardzo dobry, jak 4 i 7 to, że zły, a pozostałe są obojętne.I to się naprawdę sprawdza. Mój nr mieszkania to 36, 3+6=9 :) Sumując moja datę urodzin, także otrzymuje się 9.

Możliwe, że jestem zakręcona, jak bohater Dnia Świra, ale nie przeszkadza mi to. Każdy ma swoje odchyły. Mój raczej nikomu nie zaszkodzi, więc co mam się martwić. I nadal będę nastawiać budzik na 6.29 :)

Add comment listopad 22, 2007


Tagi

birthday bitch chicks club cyfry cytaty film fuck gitarzysta Karuś koncert love men moje teorie muzyka noc przyjaciele rodzice studia trelemorele