Posty otagowanerodzice
under the stars talking about love meaning. Well, I wasn’t dreaming I meant every word
Brakuje mi miłości? Zależy jakiej.
Rodzicielskiej mam pod dostatkiem. Okazują mi to na każdym kroku. Wtedy jak przyszłam po płynach, załamana jak nigdy, gdy mama była smutniejsza ode mnie, tata przytulał mnie, chociaż normalnie trzeba go do tego zmuszać. Cieszą się z moich sukcesów, przeżywają moje porażki. Traktują, jakbym miała wciąż 10 lat, a ja to lubię.
Miłość mojego brata? Przychodzi do mnie z każdym problemem. Chyba nie mamy przed sobą tajemnic. A jego miłość jest szczególnie ogromna rano, gdy prosi o śniadanie i gdy daje mi koszulę 5 minut przed wyjściem do pracy, żebym ją uprasowała ;). Broni mnie przed innymi, gdy mnie zaczepiają. Niby jestem starsza od niego, ale on mnie traktuje jak młodszą siostrzyczkę. A mi w to graj
Miłości przyjacielskiej? Odkąd S. odszedł, może trochę. Z PB też już nie jest to samo. A P.? Jakby dalej, rozdwojony pomiędzy mną a S. Nie ma S., nie ma kogo ratować. I. i A. mają siebie, a ja jestem dodatkiem. Jak pasek do ubrania, czy torebka. Niby potrzebne i tworzą całość, a jednak obejdzie się bez nich.
Prawdziwej miłości? Na całe życie, och ach, spojrzenia, uśmiechy, pocałunki, dotyk. Odwzajemnione “kocham”. Motylki w brzuchu. Trzymanie za rękę. Budzenie się przy drugiej osobie, gdy ta już nie śpi i patrzy na ciebie TYM wzrokiem. Na zawsze razem, na dobre i na złe. Nadzieja w oczach na lepsze jutro. Pełne zaufanie.
Coś takiego istnieje? Można przeżyć prawdziwą, czystą, niczym nie skalaną miłość? Bez zdrad, rozczarowań, niespełnionych obietnic? Można przeżyć z kimś całe życie i po pięćdziesięciu latach wciąż patrzeć na tę osobę tym samym wzrokiem, z tą samą miłością? Trzymać się za rękę i myśleć, że nasza połówka jest najcudowniejsza i najpiękniejsza na świecie? I dziękować, że było nam dane przeżyć tyle lat w miłości i szczęściu?
Nic tak pięknego nie istnieje.
Więc tak, brakuje mi miłości. Tej prawdziwej, której na pewno nie będzie mi dane przeżyć, bo taka się nie zdarza. Są tylko namiastki. Skończę w takiej namiastce. A za pięćdziesiąt lat będę patrzyła na osobę leżącą koło mnie w łóżku i będę się zastanawiać, gdzie moje motylki w brzuchu, na zawsze razem, na dobre i na złe, uśmiechy, ciepłe spojrzenia? Zostaną tylko rozczarowania, niespełnione obietnice, a nadzieja dawno się ulotni.
I jeszcze pewnie będzie leżał z dużym brzuchem i chrapał. Dlatego zamiast spać, będę patrzeć na niego i zastanawiać się, w którym miejscu popełniłam błąd? Wtedy, gdy przestałam wierzyć w prawdziwą miłość?
Add comment luty 22, 2008